W kulturze, która często promuje szczęście, spokój i harmonię jako jedyne wyznaczniki udanego związku, łatwo uwierzyć, że „dobre relacje” to takie, w których nie ma miejsca na złość, smutek czy rozczarowanie. Tymczasem prawda jest znacznie bardziej złożona i bardziej ludzka. W relacji ważna jest każda emocja.
Nie można budować autentycznego związku wyłącznie na tzw. pozytywnych emocjach. Smutek, złość, frustracja czy rozczarowanie nie są czymś niewłaściwym. To właśnie one często najwięcej mówią o naszych potrzebach, granicach i wartościach. Pokazują nas takimi, jakimi naprawdę jesteśmy.
Wypieranie emocji jako cichy sabotaż relacji
Największym zagrożeniem dla relacji nie jest obecność trudnych emocji, lecz ich wypieranie. Kiedy nie dajemy sobie prawa do przeżywania tego, co w nas żywe, zaczynamy funkcjonować w pewnym sensie „obok siebie”. Zakładamy maski, dopasowujemy się, unikamy konfrontacji, ale jednocześnie tracimy kontakt z własnym wnętrzem.
W takiej sytuacji partner lub partnerka nie ma szansy poznać nas w pełni. Widzi tylko wycinek i to ten, który uznajemy za „akceptowalny”. Relacja staje się wtedy powierzchowna, nawet jeśli z zewnątrz wygląda na spokojną i stabilną.
Bezpieczeństwo jako fundament wyrażania siebie
Gotowość do bycia autentycznym nie pojawia się w próżni. Jest ściśle związana z poczuciem bezpieczeństwa w relacji. To ono decyduje o tym, czy odważymy się powiedzieć: „jest mi smutno”, „czuję złość”, „to mnie zraniło”.
Jeśli jednak tylko jedna osoba w związku narzuca standardy, definiuje, co „wolno czuć”, a czego nie , to przestrzeń dla drugiej osoby zaczyna się kurczyć. W takiej relacji nie ma miejsca na równowagę. Jest kontrola, a nie dialog.
Kiedy ktoś mówi: „jestem najważniejszy” warto się zatrzymać. Bo jeśli w relacji jest miejsce tylko na jedną perspektywę, to w rzeczywistości nie ma w niej miejsca dla dwóch osób.
Dawanie siebie jako istota bliskości
Pięknie opisał to Erich Fromm w swojej książce O sztuce miłości. Zwracał uwagę, że najcenniejsze, co możemy dać drugiemu człowiekowi, to nie rzeczy materialne, lecz to, co w nas żywe.
Dając siebie, nie chodzi o poświęcenie czy rezygnację z własnych potrzeb. Chodzi o autentyczne dzielenie się tym, kim jesteśmy – naszą radością, ciekawością, wiedzą, ale też smutkiem czy niepewnością. To właśnie ta wymiana buduje prawdziwą bliskość.
Co ważne, prawdziwe dawanie nie jest transakcją. Nie polega na dawaniu „po coś”. A jednak , paradoksalnie , kiedy dajemy szczerze, zawsze coś się rodzi po drugiej stronie. I to „coś” wraca do nas w postaci relacji, która żyje, rozwija się i wzmacnia obie osoby.
Relacja jako przestrzeń na całe „ja”
Zdrowa relacja to nie taka, w której zawsze jest dobrze. To taka, w której jest miejsce na zarrówno na śmiech i łzy, na zgodę i różnice, na bliskość i chwilowe oddalenie.
To przestrzeń, w której możesz być sobą i to nie tylko wtedy, gdy jesteś w „dobrej formie”, ale także wtedy, gdy jest Ci trudno.
—
psychoterapia Szczecin | psychoterapia Warszawa | psychoterapia online | dobry psychoterapeuta | zdrowie psychiczne | gabinet psychoterapii | terapia par | depresja | kryzysy życiowe | stany lękowe