Czasem para siada w gabinecie i mówi:
„Nie wiemy, kiedy to się zaczęło. Po prostu już nie jest jak kiedyś.”
Wiedzą, że są w kryzysie i chcą zawalczyć o relację. Gdy pytam, co chcieliby osiągnąć dzięki terapii, często zapada cisza albo pojawia się bezradne wzruszenie ramion.
I to jest w porządku. Czasem trudno określić cel, zwłaszcza kiedy codzienność staje się przede wszystkim źródłem zmęczenia i bezradności.
W terapii systemowej nie zakładamy, że para od pierwszego spotkania musi wiedzieć, dokąd zmierza. Czasami celem pierwszych kilku spotkań jest wspólne odkrywanie tego, czego każda z osób potrzebuje, za czym tęskni i co jest dla niej najtrudniejsze w obecnej sytuacji.
Podczas pierwszych spotkań często na pierwszy plan wychodzą emocje, które od dawna nie miały przestrzeni w relacji. Pojawia się złość, frustracja, smutek, uraza, zniechęcenie czy bezsilność. To właśnie tym emocjom warto najpierw zrobić miejsce, zanim zaczniemy wspólnie szukać celu terapii.
Wyobraźmy sobie taką sytuację.
On od ponad dziesięciu lat pracuje w korporacji. Wychodzi rano, wraca późnym popołudniem lub wieczorem. Ona od czterech lat jest poza rynkiem pracy i zajmuje się wychowaniem dzieci.
Wieczorem rozmawiają głównie o tym, co trzeba jeszcze zrobić. Kto odbierze dziecko z przedszkola. Co kupić. Co załatwić. Kiedy zapłacić rachunki. Coraz rzadziej pada pytanie: „Jak u Ciebie?”.
Zaczynają mieć poczucie, że żyją bardziej jak współlokatorzy niż ze sobą.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że każde z nich chce czegoś innego.
On mówi:
„Jestem wykończony. Wracam do domu i mam wrażenie, że zaczynam drugą zmianę. Nie mam kiedy odpocząć.”
Ona mówi:
„Jestem z dziećmi przez cały czas. Brakuje mi kontaktu z ludźmi, możliwości rozwoju zawodowego i chwili tylko dla siebie.”
Łatwo byłoby zatrzymać się na tym, że każde z nich próbuje udowodnić, kto ma trudniej.
Na pierwszy rzut oka mówią o dwóch różnych problemach. Kiedy jednak zatrzymamy się przy tym, co kryje się pod ich słowami, okazuje się, że mogą mówić o czymś bardzo podobnym.
Na przykład, że oboje tęsknią za bliskością i poczuciem, że są ważni dla drugiej osoby. Oboje chcą być wysłuchani. Oboje chcą poczuć, że nie niosą codzienności w pojedynkę.
Każde z nich doświadcza osamotnienia, choć w zupełnie inny sposób.
Dlatego zamiast pytać, kto ma rację albo komu jest trudniej, próbujemy zrobić miejsce na dwie równie prawdziwe perspektywy.
Co mogłoby się wydarzyć, gdyby ona usłyszała:
„Słyszę, że od dawna jesteś w ciągłym biegu i coraz bardziej brakuje Ci przestrzeni, żeby po prostu odpocząć.”
A on:
„Słyszę, że brakuje Ci czasu, w którym mogłabyś być nie tylko mamą, ale także zadbać o siebie.”
Ważne, by uznać, że w jednej relacji mogą istnieć dwa różne doświadczenia, które są tak samo ważne.
Bardzo często dopiero wtedy para przestaje walczyć o udowodnienie swojej racji, a zaczyna z ciekawością i troską zastanawiać się, z czym mierzy się druga osoba.
Jeśli jesteście dziś w podobnym miejscu, spróbujcie zadać sobie jedno pytanie:
„Gdybyśmy oboje uznali, że każdemu z nas jest ciężko, choć z innego powodu, to co jako pierwsze mogłoby zmienić się między nami?”
To pytanie nie rozwiąże od razu trudności, ale może stać się początkiem zupełnie innej rozmowy.
Na początku terapii para potrzebuje przede wszystkim poczuć, że obie osoby są widziane, słyszane i że ich doświadczenia mają znaczenie.
Czasem zmiana zaczyna się wtedy, gdy partnerka i partner próbują spojrzeć na świat z perspektywy drugiej strony. Wtedy też pojawia się moment w terapii par na ustalenie celu, który uwzględnia rozpoznane potrzeby obu stron.
Jeśli odnajdujecie się w tym opisie i czujecie, że trudno Wam samodzielnie wyjść z tego miejsca, terapia par może stać się przestrzenią do spokojnego przyjrzenia się temu, co dzieje się między Wami.
Psycholog Ewa Roszak
Zapraszam na terapię par online oraz stacjonarnie w gabinecie (w języku polskim i języku angielskim).
psychoterapia Szczecin | psychoterapia Warszawa | psychoterapia online | dobry psychoterapeuta | zdrowie psychiczne | gabinet psychoterapii | terapia par | depresja | kryzysy życiowe | stany lękowe